wtorek, 15 grudnia 2020

Wyprowadzka

Zapowiedzieli nam koniec - mi i moim lękom,
bólom nieuzasadnionym rzekomo
- wyznaczyli termin, datę końcową.
Jak tu się wyrobić? Jak wpakować się do tego ciasnego
opakowania normalności, samodzielności
- przecież nigdy nie domknę wieka, choćby okleili nas taśmą,
pękną, rozedrą się pozory, ja to wiem!

Trzeba już samemu, to już długo, nigdy nie będzie idealnie,
przecież pani to rozumie...
I ja naprawdę rozumiem i chcę, staram się siebie
ugniatać, wyciszać, układać, by w końcu pasować,
choć raz być na miejscu i rzeczywiście to czuć!

Tylko dlaczego ciągle pudełko dają nam za małe,
mi i moim lękom, bólom nieuzasadnionym rzekomo,
czemu nie widzą, że nie dajemy rady tam wejść, tam być...?

Instrukcję mi wciśnięto do ręki, a w niej:
oddechy, techniki relaksacyjne, w razie czego - lek,
mechanizm myślowy zatrzymać, logikę wezwać (próbowałam,
nie odpowiada).
W razie wypadku pani wie, co robić - tak, wiem!
Tylko ta instrukcja wadliwa jakaś, nie do tego, co ja mam,
ktoś musiał się pomylić, bo składam,
układam, przyciskam, naciskam
- nie działa!


Vuohi, 05.12.20

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz