piątek, 25 marca 2016

Skała

Znów zrobiło mi się zimno...
Jednak tym razem chłód przeszył mnie dwa razy mocniej, niż zeszłej jesieni; pożegnałam Cię, Skało nie do rozbicia, lodowata, a Ty...śmiesz teraz pękać na moich oczach, łkania swe rzucając w objęcia mych łez i...jeszcze żądasz ich pojednania.

Zgrabiałymi dłońmi ściskam na przemian swe nadgarstki, jakbym chciała sprawdzić, czy istnieją naprawdę, czy czuję dotyk, czy...czuję cokolwiek, teraz...i uderzam o krawędź, z całej siły, raz po raz, a twardość jej wcina się w moją skórę, nie raniąc mnie widocznie, ale...wyraźnie. 

Ach, a więc oto modlitwy moje, szepty nocy nieprzespanych, boleści najgłębiej ukrywane...wysłuchane zostały...za późno.

Obiecałam sobie niczego Ci już nie wypominać, po tym, jak odciąłeś mi skrzydła, a rany po nich zabliźniły się na dobre. Uwierzyłam w Twój chłód nie do pokonania, w Twe otępienie i obojętny wyraz twarzy, nie do zdarcia...ale nigdy nie zabiłam w sobie nadziei na to, że może się jednak mylę, osądzając Cię po Twoich czynach...i oto nadzieje moje spełniają się poniekąd.

I chciałabym Ci nawet pomóc, bo wiem, jak żałośnie się czujesz, wiem...
...jak to boli, kiedy pojmujesz, że nieodwracalne zniszczyłeś wszystko, w co mogłeś wierzyć, co mogłeś kochać, i na czym mógłbyś się oprzeć, gdybyś tylko chciał, ale...ach, rzeczy przyziemne zamgliły Ci oczy, ulotności przysłoniły jasność serca, a to, co naprawdę istotne...odeszło bezpowrotnie, na zawsze.

Tak, na zawsze.
Jest mi przykro, że muszę Ci to uświadomić.
I niestety, jest mi o wiele mniej przykro, niż wtedy, gdy pragnęłam Ci udowodnić, że ja na zawsze zostanę, bo wtedy Ty...zgniatałeś, miąłeś, łamałeś we mnie każde takie postanowienie...aż do skutku. 

I teraz czuję pewnego rodzaju ulgę, choć trzęsę się znów zanosząc się od płaczu. Jest to ulga wywodząca się ze świadomości spełnionych nadziei, o których wyżej wspomniałam, i...może nie byłoby w niej nawet nic złego...gdyby nie moje, wciąż zbyt miękkie serce, które wszelkie krzywdy i urazy pragnie porzucić w niepamięć, które przeżywa każdą tragedię z każdym, kto ją przede mną odsłoni...i ono czuje się potwornie winne, jak zawsze.

Odcięłam się.
Odcięłam się od stali, od chłodu, od Ciebie. Uciekłam i odnalazłam szczęście...
Och, przeklęte szczęście, odwiecznie ściągające na mnie poczucie winy...!

Więc proszę...nie utrudniaj mi tego...nie pozwól mi znowu się rozpaść, nie pozwól mi już niczego niszczyć...Ja już nie chcę.
Nie dam rady, nie mogę!
I jeśli tym razem, zależy Ci naprawdę, to...

Odejdź.

Wynoś się, nim za bardzo zapragnę Ci pomóc.
Zabij w sobie żal, pozwól nam zamknąć ten rozdział...
Wybaczyłam Ci i...Ty także mi wybacz. 
Tamto Lato już nigdy nie wróci, przenigdy...!

...zbyt srogą Zimę za sobą przywiodło, bym mogła go znów zapragnąć...



Vuohi

czwartek, 24 marca 2016

Dom

Rzęsy tworzą most między naszymi oczami
Dokładnie w miejscach niegdyś uwieńczonych łzami
Cały mój smutek zlepia się w Twej skóry miękkość
I potargane myśli układasz mi w jedność

Pozwalam sercu zderzyć się z Twoim głosem;
Od teraz jego drgania ze sobą noszę
A zapach Twój, żywy, tańczy mi na skórze
I pod ciepłym dotykiem swe oczy mrużę

Czuję tak, jakbym Dom odnalazła nareszcie
Wpisany w między ramionami Twymi przestrzeń
Światło latarni pośród czerni oceanu
Było Twoim spojrzeniem - jaśniało tak samo...


Vuohi, 21.03.16

niedziela, 13 marca 2016

Koniec

Odcinam się od stali, pierwszą
Niekrwawą wyznaczając granicę,
Raz na zawsze - wierzę w koniec swej udręki
Z beznadziei wyrywam się i wznoszę

Blizny moje, te najgłębiej wyryte,
Pojmuję i uciszam - już nie krzyczą
I niech nie jęczą już nigdy więcej,
Pieszczoty ostrych krawędzi łaknąc

Porzucam Cię, Ciemności Stalowa;
Muszę opatrzyć ślady Twej miłości
Więc wybacz mi, że się odwracam
I rozdzieram na pół rozżarzone wspomnienia

Odcinam się od stali, cal po calu:
Oto koniec wpisywania lęków w swą skórę
Koniec odciskania tęsknot w jej bieli,
Odtwarzania w Czerwieni ścieżek łez

I rozdrapywać koszmarów już nie chcę,
Choć przez to brzydzę się siebie jeszcze
Zamykam oczy i stronice ciężkie przewalam
Z łoskotem na końcu opada oprawa

Koniec pisania mojej książki w ciszy
Po czterech latach - oto kres tajemnicy.
Precz, Nienawiści, wynoś się z mego serca!
Nie chcę już nigdy malować na sobie oblicza Twego...


Vuohi, 09.03.16

W porządku

Kim teraz dla Ciebie jestem?
Cieniem towarzyszącym każdej iskierce
Ciężarem nieopisanym, milczącym i twardym
Skrawkiem zlodowaciałej boleści, w tęsknotę,
W przeszłość, w zapomnienie wpisanym...

Czy to już tylko egoizm, czy lęk...
Tylko egoizm i lęk walczą we mnie
O Ciebie jeszcze...?

Chciałabym siebie z Twych oczu wydrzeć,
By potem wtopić szczęście w Twe spojrzenie
I chciałabym się naciąć, wyciąć, odciąć
Byleby cofnąć, wymazać...wszelką krzywdę
Mimowolnie, nieumyślnie wyrządzoną...

Wszystko jest w porządku.
Niczego więcej nie chcę Ci utrudniać.
Wszystko jest w porządku.
Już nawet patrzeć w Twoją stronę nie będę...
Wszystko jest w porządku.
I odeszłabym zupełnie, gdybym tylko...

...mogła w to naprawdę uwierzyć.



Vuohi, 08.03.16

Bezsilność Serca

jesień i zima 2015
* * *

Rozszczepiasz mnie, rozświetlasz...na drobinki pyłu zamieniasz...

Rany kwitły w każdym dotkniętym przez Ciebie miejscu
Kwiaty wycinałam z papierowej skóry
Ach, i naprawdę - patrzę w swoje oczy, i wydają mi się coraz większe, okrąglejsze
A usta coraz bielsze i mniejsze...

To nie było tak, że chciałam byś był ze mną:
Chciałam tylko...byś czasami był przy mnie.

Przy mnie...

Czuję jak porywa mnie, porywa
Deszcz śmiejący się na szybach
Jesień wrzeszczy nieprzytomnie
Nie ma Cię, nie ma koło mnie...!

Zabijam noce zdrętwiałymi wspomnieniami...

Wszędzie porozrzucane są Twoje części;
I policzek Twój wyłania się zza rogu
Kawałek nogi i ćwierć profilu
Oddech parą jest na szybie...

Choćbym chciała nie umiem się Ciebie pozbyć.

Czuję między palcami drgania wiotkich słów...
Nadchodzi Koniec - czuję w sobie Koniec znów...

Chcę Cię zapomnieć...i nie potrafię
Lecz odejdę wbrew sobie...

Choćby z serca wrakiem.




Vuohi

piątek, 11 marca 2016

Ostatnie

Czerwień w Zanikaniu nie była wyłącznie akrylowa;
zrodziła się ze strumienia tęsknot mych najśmielszych...

Pomiędzy rzęsy powtykane mam wiersze do Ciebie;
Uwierają mnie wciąż tak samo
Choć wypieram się tego zawzięcie
I gorączkowo myślami w nich przebieram

Poniżaj mnie, depcz i okłamuj
Przyciskaj do siebie i nazywaj miłością
Potrzebna niepotrzebnie Ci jestem
Bo nikt, poza mną, Twych łkań i łgarstw
Jako jedności nie pojmie, nie pokocha...

Opuść już ziemię mych myśli i tęsknot
Nazbyt obecnością Twoją pooraną
I przez 'miłość' Twą wyjałowioną

Niech przyjdzie deszcz
I pożegnanie moje ostatnie rozpuści
Niech ten deszcz mnie obmyje...
Ja...

Wybaczam.


Vuohi, 08.03.16

czwartek, 10 marca 2016

Gwiazdy

Gwiazdy rozłożone między nami,
wciśnięte w poskręcaną pościel...
Spacerujemy spojrzeniami
do połowy w ciemności tonący

Nogi wsuwam, ręce wtulam
w chwili tej aksamit;
czuję jakby róże kwitły
gdzieś, pod mymi włosami...

A milczenie jest tak lekkie,
że oddychać łatwiej z nim
i łzy zanikają cierpkie;
gorycz w nas opada z sił...

Bo kiedy usta cichną,
serce wykrzykuje tęcze
dłonie drżą, a oczy jakoś...
Stają się jaśniejsze

Rzucamy myśli w ciemne obłoki za oknem
ramię Twoje ramę mi wyznacza snu
i opadam powoli  w objęcia tego szczęścia
i chciałabym mieć moc, by czas zatrzymać móc...

Ale wcale się nie boję,
że mógłby on rozdzielić nas;
nawet, gdy trzeba się rozstać,
ja oczu i rąk nie puszczam Twych

I zasypiam, i budzę się zlepiona
jakby z tysiąca światełek,
bo czuję...czuję ze wszystkich sił...
Wraz z uśmiechem Twoim, Wiosna serce wypełnia mi.


Vuohi, 22/24.02.16