Czerwień w Zanikaniu nie była wyłącznie akrylowa;
zrodziła się ze strumienia tęsknot mych najśmielszych...
Pomiędzy rzęsy powtykane mam wiersze do Ciebie;
Uwierają mnie wciąż tak samo
Choć wypieram się tego zawzięcie
I gorączkowo myślami w nich przebieram
Poniżaj mnie, depcz i okłamuj
Przyciskaj do siebie i nazywaj miłością
Potrzebna niepotrzebnie Ci jestem
Bo nikt, poza mną, Twych łkań i łgarstw
Jako jedności nie pojmie, nie pokocha...
Opuść już ziemię mych myśli i tęsknot
Nazbyt obecnością Twoją pooraną
I przez 'miłość' Twą wyjałowioną
Niech przyjdzie deszcz
I pożegnanie moje ostatnie rozpuści
Niech ten deszcz mnie obmyje...
Ja...
Wybaczam.
Vuohi, 08.03.16
zrodziła się ze strumienia tęsknot mych najśmielszych...
Pomiędzy rzęsy powtykane mam wiersze do Ciebie;
Uwierają mnie wciąż tak samo
Choć wypieram się tego zawzięcie
I gorączkowo myślami w nich przebieram
Poniżaj mnie, depcz i okłamuj
Przyciskaj do siebie i nazywaj miłością
Potrzebna niepotrzebnie Ci jestem
Bo nikt, poza mną, Twych łkań i łgarstw
Jako jedności nie pojmie, nie pokocha...
Opuść już ziemię mych myśli i tęsknot
Nazbyt obecnością Twoją pooraną
I przez 'miłość' Twą wyjałowioną
Niech przyjdzie deszcz
I pożegnanie moje ostatnie rozpuści
Niech ten deszcz mnie obmyje...
Ja...
Wybaczam.
Vuohi, 08.03.16
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz