środa, 13 kwietnia 2016

Odpływ

Niech mnie porwie z brzegu Niepamięć
Niech Zapomnienia przykryją fale
Niech Twoje oczy na dno mnie cisną
Zanim znów zapragnę, zatonąć chcę...

Odcięłam swoje nogi, by pozbyć się Kotwic
Odrzuciłam morze łez, aby dotrzeć na Brzeg;
Oto stoję na mglistej krawędzi skalistej,
A ostry wiatr ku burzącej się Czerni mnie pcha

Milczałeś przez wieki niczym góra lodowa...
Dziś fala przypływu w swych ramionach Cię chowa
I wołasz mnie, spieniony, głosem roztopionym
Gotów, by skinieniem połamać choćby mój Maszt...

Przez moje żyły toczy się Atrament;
Wchłonęłam wszystkie słowa zapisane
Wypełniło mnie słone pożegnanie
I chciałabym potargać każdy Twój list...

Niech mnie zmyje z brzegu ten Odpływ
Zabierze z sobą w serce Tęsknoty
Niech mnie uciszy na zawsze ten Chłód;
Zanim zapragnę...zatonąć chcę znów.




Vuohi, 13.04.16

1 komentarz:

  1. Miciński mi się przypomniał jak to czytałem... on nieco satrszy od Ciebie...

    Nade mną leci w szafir morza
    obłok, pojony mlekiem gór -
    nade mną śpiewa ptaków chór -
    motyl, kochanek lilij łoża...
    A ja pod mrokiem łzy - kamienia
    sączę swój ciemny jad -
    lecz śmiać się będę z przerażenia
    tego, kto zerwie kwiat.

    OdpowiedzUsuń