Powinnam Ci podziękować za te wszystkie wiersze,
które do mnie przyszły z powodu Twojej obecności
(mniej lub bardziej minionej):
otworzyłeś mi oczy na czułość i ból,
ogrzałeś serce, gdy zmarzły dłonie.
które do mnie przyszły z powodu Twojej obecności
(mniej lub bardziej minionej):
otworzyłeś mi oczy na czułość i ból,
ogrzałeś serce, gdy zmarzły dłonie.
Nie powinnam Ci napisać ani słowa więcej,
bo wszystko zostało już wypowiedziane;
pożegnałam Cię wszak niezliczoną ilość razy,
ale język wciąż układa się w słowa,
uszy osłuchują martwe płuca przeszłości,
a palce chcą wypisać się z tęsknoty za minionym...
Może to właśnie moim palcom wdzięczna być powinnam,
że się nie złamały pod ciężarem tych metafor,
które chciały Cię w sobie pomieścić (bezskutecznie).
Może żadna strofa nie zdarzyła się przypadkiem:
wszystko, co udało się nam pochwycić,
choćby na ułamek chwili, zanim wypuściliśmy ukradkiem
siebie nawzajem - wszystko to było nam pisane...
Vuohi, 05.12.21
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz