poniedziałek, 20 grudnia 2021

Słońce Ty moje

Powiedziałam więc opuszkom:
tak nie wolno!
Tęsknić za ciemnością, gdy dzień jeszcze trwa...
dniem się trzeba przecież nacieszyć, rozgrzać dłonie,
zaprosić między linie papilarne słońca promień...

Słońce Ty moje - jak powiadał -
lśnij mi pięknie i wstydu nie przynoś,
a ja Cię w tym słoiku zamknę i nie będziesz
ani mniejsza, ani większa niż on.
Co dzień będę brał Cię na ręce,
gładził Twe policzki i całował w czoło
(to nic, gdy czasem o Tobie zapomnę)...

Powiedziałam więc paznokciom:
to nieładnie!
Tak łapczywie wbijać się w utęsknioną pościel jego skóry,
kiedy jeszcze obiecuje, jeszcze tuli!
Trzeba się nasycić każdą drzazgą obecności,
co się wdarła między ciszę a milczenie.

Słońce Ty moje - jak pisywał -
tylko Ty mnie ogrzać potrafisz, tylko Twoje światło
może mnie roztopić w miód - a chcę być słodki,
więc czekaj, aż się wetrę w Twoje usta
i scałuję wszystkie troski!

Powiedziałam więc swym łokciom:
wy rozbijcie szklane ściany, dla dobra sprawy
pokaleczcie się zupełnie, byleby powietrze
wpuścić jakiekolwiek w tę cienką przestrzeń
między wszystkim co się stało,
a co miało trwać nam wiecznie!

Vuohi, 27.11.21

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz