niedziela, 20 listopada 2022

***(Śnił mi się schron)

Śnił mi się schron
strach pęczniał w uszach jakby sufit miał pęknąć
ponad nami rozstawione rusztowania
— żebra zabytkowych cerkwi — drżały
i wielka chmura sunąca po niebie
z której wysuwały się szpony pocisków
 
Jak robaki wypełzamy na powierzchnię
by potem prędko znów zbiegać w ciemność
w korytarze metra splątania tuneli
ulice i żyły gryzione przez szczury
śniło mi się turystyczne miasto które odwiedziła wojna
i gdzie postawiła nogę tam powstawała dziura
a z dziury sączyła się ropa
i trupi zapach ze ścieków dochodził
 
mój miękki materac ogrzewane mieszkanie
prawie pozwalają zapomnieć
że są miejsca w których piekło spod ziemi wyziera
a w jego wnękach smagani płomieniem mieszkają ludzie
tacy jak my
 
06.11.22

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz