środa, 27 lipca 2022

Ślubna porcelana

Ślubna porcelana wgniotła się w parkiet
przywalona kredensem
poprzez dziurę w mieszkaniu
dobiega lament miasta
jednak nasza miłość nie do skruszenia
kazała nam odziać się w biel
i przenieść przez próg
nadzieję
 
Mój bukiet zdobiony był kurzem
a ściany sypały nam ryżem
pod stopami zamiast grosików
chrzęściły pamiątki z dzieciństwa
jednak nasza miłość nie do skruszenia
kazała nam odziać się w biel
i wnieść do życia choć cząstkę
wolności

25.07.22

czwartek, 14 lipca 2022

Tu nie jest Mój Dom

Olenie

Tak, powrót jest niebezpieczny,
ale tu nie jest mój Dom,
więc jak dziecko wracam w ramiona Matki,
które nie przestają czekać, krwawią.
 
Nie moje dachówki i płot,
nie oswojone z mą dłonią kwiaty,
nie znajome spojrzenia sąsiadów...
Tu rozumieją tylko mój śmiech lub szloch,
choć nie jest mi źle - mamy wszystko
czego potrzeba, by żyć, ale tu nie jest nasz Dom,
więc jak żyć z rozszczepem
na siedemset pięćdziesiąt kilometrów...?
 
Tak, rakiety podziurawiły nam niebo,
posypały się miejsca, które znałam,
i być może nie istnieją już takie progi,
które czekają, aż je przekroczę,
ale...tam wciąż jest mój Dom!
 
Moje dzieci mają tutaj spokój,
ale i nieznajomość języka traw,
które inaczej są u nas zielone,
więc muszę je zabrać z powrotem, bo
tutaj
nie jest
Nasz Dom.
 
Vuohi, 27.06.22

Przed Burzą

Przed Burzą
niebo przybiera kolor pomarańczy
chmury wiszą nad głowami nisko
nikt nic nie mówi
śpiewy ptaków cichną
 
Kiedy noc rozdziera huk
poduszki chłoną szepty i łzy
nie słychać nic
gęste powietrze tłumi krzyk
 
Gdy przyjdzie Świt i rozsunie
zwaśnione brzegi nieba
wszyscy zapomną
dzieci nakarmią tym samym mlekiem
co wcześniej
póki ich białka nie zetnie strach
gdy będzie już za późno
przed kolejną Burzą
 
Vuohi, 09.06.22

Kolejka po wodę

Upał zagęszcza krew
szybciej schną chodniki
 
Bezmiar szczęścia w kranie
kapie bezmyślnie
na zmarnowanie
 
Czerwiec ma imię czerwone
jak poparzenia kwitnie na skórze
jak ogień dla wojny we wtórze
 
Świst błysk schron w pył
płonie monastyr płoną dłonie
studnie wysuszone
 
Upał zagęszcza krew
szybciej schną chodniki
z łez
 
Vuohi, 05.06.22

Kołowrotek

Moja Babcia kreśli znak krzyża
nożem na bochenku chleba
nie wyrzuca zeschniętych piętek
całuje każdą kromkę która upadła
 
Ja mam swoje pacierze
segreguję wieczory i poranki
chowam w koperty nie-do-wysłania
muśnięcia mrugnięcia i trzaski
 
Moja mama ciągnęła za włosy czesząc warkocze
chcesz być piękna musisz cierpieć
z uśmiechem
więc chowam w pudełka w słoiki na potem
łzy nie-do-wypłakania przy ludziach
 
Byleby nie pomyśleć za dużo
o żadnej konkretnej godzinie ani o sposobie śmierci
żeby się nie stało
na wszelki wypadek odpukać do trzech
w niemalowane
 
Moja babcia kreśli znak krzyża
i tak się zaczyna pisanie okręgu
w kółko i dalej i nigdy nie zwalnia
moja głowa moja głowa niespokojna maszyna
 
Vuohi, 24.05.22
 

Dies Irae

Irynie

W mojej głowie jest pęknięcie, przez które wdziera się zło
- skarży się dziewczynka z klasy czwartej -
jest tam okno, przez które ciągle widzę wojnę
i budzi się we mnie gniew,
mimo że do wybuchów już przywykłam...
 
Gdy uciekłam na wieś, wyciągałam z ziemi warzywa,
a moja matka rwała włosy z głowy.
Lubiłam jeździć na rowerze (podoba mi się ta droga,
ubity grunt w sam raz pod koła), ale rower został TAM...
 
Nienawidzę dnia moich urodzin, odkąd w prezencie
pod moją szkołę podłożyli miny, a Dom się przewrócił od drgań.
Nienawidzę moich oczu, bo jeszcze zachodzą łzami,
mimo że wciąż im powtarzam: to normalne, taki już jest mój świat!
 
Vuohi, 26.05.22

Drogi Puchatku, narysowałem Ci czołg

Drogi Puchatku,
piszę do Ciebie list, bo Mama mówi, że zostałeś na Górze,
żeby pilnować naszego Domu.
Myślisz, że będę kiedyś tak odważny, jak Ty?
Znam tę piwnicę jak własną kieszeń - zbadaliśmy wszystkie kąty
w poszukiwaniu okien.
Pewnie widziałeś te startujące w kosmos rakiety,
które tak strasznie huczą - codziennie nowa
odrywa się od ziemi - BUM!
 
Drogi Puchatku,
narysowałem Ci czołg, żebyś nie bał się zostać sam w Domu.
Choć Ty się nigdy nie boisz, prawda?
Tata jeszcze nie wrócił, a szkoda, bo do nas ostatnio
w nocy przyszły czarne i głośne potwory
i musieliśmy uciekać.
Tutaj mówią w innym języku, ale da się zrozumieć,
Mama mówi, że nam pomogą.
 
Drogi Puchatku,
dziś kończę dziesięć lat, więc jestem już za duży,
by do Ciebie pisać. Napiszę więc do Taty,
bo on został tam, gdzie Ty.
Przekaż mu proszę ten list.
Tato, dla Ciebie też narysowałem czołg,
ale lepszy, niż dla Puchatka, bo Ty jesteś większy.
Kiedy do nas przyjedziesz? Mają tutaj dużo pokoi,
możesz spać z Mamą na łóżku, a ja na podłodze.
Daj znać!
 
Vuohi, 22.05.22

Pożyczyłam oczy przyjaciółkom

Tak dawno Cię nie widziałam
pożyczyłam oczy przyjaciółkom
by uchronić się od łez
- nosiły je dzielnie -
więc gdy odwiedziłeś dziś mój sen
twarz miałeś nieswoją
i nieswoje ciepło na rękach
mimo tego - tuliłam je
 
Powiedziała że oczy masz czarne i smutne
a ja pamiętam że lśniły w słońcu
jak dwa oszlifowane szkiełka
a głowę miałeś jasną jak złoty piasek na plaży
zanim zabrał mi Ciebie Odpływ
 
Pochowałam stopy w pudełka i palce do szuflad
żeby nie miały jak Ciebie szukać
ale oczy moich przyjaciółek
przynoszą mi Twoje obrazy
i koty na wąsach i futrze
wnoszą do domu Twój zapach
 
więc wiem już że oczy masz czarne i smutne
i z wszystkich moich pogrzebanych skrawków
ciała i pamięci
wyziera żal
 
Vuohi, 07.05.22

 

***(Wsłuchuję się w spokojny oddech nocy)

Wsłuchuję się w spokojny oddech nocy
ciszę nieprzerwaną wyciem syren
i myślę o ptakach którym gardła ścisnął strach
tak wielki że nie sposób go wyśpiewać
 
Czym się niepokoję
leżąc w ciepłej pościeli
pośród ścian bezpiecznych znajomych
w domu w którym można zaufać zamkowi do drzwi
że nie wpuści do środka zła
 
Nie mogąc zasnąć
wsuwam wspomnienia między powieki
i odtwarzam kolejno wszystkie wiosny
i oddechy które miałam odwagę wziąć
i pocałunki które bezpowrotnie oddałam
zostawiając wklęśnięcie w gładkiej twarzy czasu
 
Tym się niepokoję
że wszystko co zabrałam i dałam od siebie
nim zdążę cokolwiek zauważyć
przepadnie w bezdennej ciszy jak ptasi śpiew
i nawet ta strata ani żadna inna tragedia
nie zakłóci oddechu tej nocy
 
Vuohi, 25.04.22
 

Pani Chrystyna, 86 lat

Ja swego Domu nie oddam,
choćby mi został tylko próg
albo wnęka pusta
- ja już nie mam dokąd pójść.

Prędzej runę, jak te ściany,
aż cegły posypią się z ust,
ale Domu nie zostawię,
choćby mnie starli na wiór...

Ja już to wszystko kiedyś przeżyłam;
rozrywają się blizny przeszłości,
budzi się gniew, który uśpić zdążyłam,
gdy po podwórkach walają się kości.

Dziecięca koszulka - kulami rozdarta,
gdy wyszli po chleb - krwią spłynęły ulice...
Ale ja swego Domu nie oddam
- mym ciałem Moją Ziemię nakarmicie!


Vuohi, 21.04.22