Olenie
Tak,
powrót jest niebezpieczny,
ale tu nie jest mój Dom,
więc jak dziecko wracam w ramiona Matki,
które nie przestają czekać, krwawią.
Nie moje dachówki i płot,
nie oswojone z mą dłonią kwiaty,
nie znajome spojrzenia sąsiadów...
Tu rozumieją tylko mój śmiech lub szloch,
choć nie jest mi źle - mamy wszystko
czego potrzeba, by żyć, ale tu nie jest nasz Dom,
więc jak żyć z rozszczepem
na siedemset pięćdziesiąt kilometrów...?
Tak, rakiety podziurawiły nam
niebo,
posypały się miejsca, które znałam,
i być może nie istnieją już takie progi,
które czekają, aż je przekroczę,
ale...tam wciąż jest mój Dom!
Moje dzieci mają tutaj spokój,
ale i nieznajomość języka traw,
które inaczej są u nas zielone,
więc muszę je zabrać z powrotem, bo
tutaj
nie jest
Nasz Dom.
Vuohi, 27.06.22
ale tu nie jest mój Dom,
więc jak dziecko wracam w ramiona Matki,
które nie przestają czekać, krwawią.
nie oswojone z mą dłonią kwiaty,
nie znajome spojrzenia sąsiadów...
Tu rozumieją tylko mój śmiech lub szloch,
choć nie jest mi źle - mamy wszystko
czego potrzeba, by żyć, ale tu nie jest nasz Dom,
więc jak żyć z rozszczepem
na siedemset pięćdziesiąt kilometrów...?
posypały się miejsca, które znałam,
i być może nie istnieją już takie progi,
które czekają, aż je przekroczę,
ale...tam wciąż jest mój Dom!
ale i nieznajomość języka traw,
które inaczej są u nas zielone,
więc muszę je zabrać z powrotem, bo
tutaj
nie jest
Nasz Dom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz