niedziela, 26 sierpnia 2012

Bajka

Chcesz, to opowiem Ci pewną historię. Według mnie, ona jest tylko bajką, zapomnianą, bo nikt jej nie opowiadał od lat, i nikomu nie przytrafiało się nic takiego...choć wiele sytuacji było podobnych...
Więc, była sobie ona. Ona nie miała imienia, była po prostu sobą i nią.
I był On, i on był tylko sobą czyli nim.
Wszystko wokół nich, chciało przeszkodzić im w spotkaniu siebie. Jednak zawsze istnieje sposób odnalezienia swego przeznaczenia. Życie zawsze stawia przed nami znaki, nie wszyscy są tego świadomi.
Ona miała jedno marzenie, marzenie o prawdziwej miłości, i chciała znaleźć osobę którą pokocha z całego serca, z całej siły i z wzajemnością. Pragnęła najbardziej w świecie dążyć do dawania szczęścia ukochanej osobie, z pewnością, że odda dla niej wszystko.
On był samotny, a samotność była prawie nim. Nikt nie dostrzegał różnicy pomiędzy jego istnieniem, a jego brakiem. Pragnął jedynie, by ktoś go dostrzegł, by ktoś obdarzył go uczuciem. Tak, że czułby się bezpieczny i potrzebny tu i teraz...
Dzieliło ich wszystko i nic.
Byli daleko siebie i blisko.
Podświadomie wyczuwali swoją obecność, wiedzieli, że są blisko swych marzeń i pragnień.
Przypadkiem, ona postanowiła pójść tego dnia inną drogą niż zwykle. Przypadkiem, on mieszkał w pobliżu.
Wpadli na siebie od tak, ich oczy się spotkały i nie powiedzieli nic. Tylko wewnątrz słychać było krzyk ich serc, tak to ta chwila, to on, to ona!
Upadło wszystko co postanowiła tego dnia zrobić, wszystkie jej plany odeszły w niepamięć.
Zrezygnował z odejścia, zapomniał o wszystkim co miał zrobić.
Istniała tylko ta chwila. Rozumieli się bez słów, tylko to jedynie co mogli zrobić, potrafiłoby opisać uczucia, które chowali głęboko w sobie, tylko dla siebie i tylko dla tej chwili.
Obiecali sobie, że się spotkają, następnego dnia, gotowi by razem wyruszyć, by zapomnieć o wszystkim, o łzach i strachu, o chłodzie i o tym co za nimi...
Ona nie myślała tego dnia nigdy więcej. Pobiegła prosto do domu, by przygotować się na najpiękniejszą przyszłość, jaką tylko mogła sobie wyśnić. Biegła i straciła wszystko. Wszystko w jednym upadku.
Czy to dlatego los chciał zatrzymać ich osobno? By ich ocalić? Czymże jednak byłoby życie jeśli nie ma się niczego, nie ma się miłości i szczęścia?
Leżała tam, sama zupełnie, leżała dnie dołu jaki wykopała jej śmierć.
On szukał jej, szukał następnego dnia, i następnych pięciu tygodni.
Stracił wszystko. Postanowił stracić i życie...jakie tam życie, które nie miało nic wspólnego z życiem? Było tylko oddychaniem, ruchem i stałym szukaniem jej i czekaniem na nią.
A ona już nigdy nie mogła go spotkać.
Tak, to tyle. Powiedzmy, że mieli pecha.
Rozumieć można jedynie iż całe ich życie nim się poznali, było jedynie jedną tą nadzieją, na to, ze kiedyś się spotkają...
Gdy nagle się udało, były to tylko krótkie i ulotne chwile szczęścia. Potem bez siebie nie mieli celu do życia. Nie ma życia bez miłości.
"Tak, nie ma życia bez Ciebie"

Vuohi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz