środa, 8 sierpnia 2012

If you die I wanna die with you ...

- Nie jest tak, że chce z Tobą odejść. Raczej to Ty nie odchodź, jeśli chcesz, żebym żyła.
Spojrzała trzymając go za ręce. Wiedziała też, że łzy nie pomogą.
- Dlatego muszę odejść. Nie będę cie już ranić nigdy więcej.
- To nic nie zmieni, wręcz tylko pogorszy sprawę. Proszę tylko nie odchodź! Nie zostawiaj mnie samej! - podniosła głos, jakby liczyła, że wtedy jej zaufa. - Nie zostawiaj mnie samej, nie dam sobie rady ze samą sobą, jak będę mogła żyć normalnie wiedząc, że odszedłeś a ja nie mogłam i nic nie zrobiłam! Nie przeżyje, odejdę razem z Tobą tylko powiedz dlaczego tego chcesz? Nie mogę Ci pomóc? Nie mogę nic zrobić, nie ufasz mi mimo, że nigdy nie złamałam danej ci obietnicy, nigdy nie zawiodłam ciebie, a tak mi się odpłacasz? Kocham cię, najwięcej dla mnie znaczysz i tylko ty się liczysz.... - napłynęły jej jednak łzy do oczu. Całe życie przemknęło jej przed oczami, wszystkie wspólne chwile. Coraz mniej, coraz mniej go jest, on już znika. Rozmawia ze swoim wspomnieniem. Ze swoim niespełnionym marzeniem, nadzieja w jej sercu powoli umierała zostawiając ślad pełen bólu w jej wnętrzu. - Co mogę zrobić. Tylko mówię. Nie odchodź. I tak mnie nie wysłuchasz... - szepnęła.
- Nie....to nie tak.... Ja jestem i zawsze będę z Tobą. Po prostu to co się dzieje poza nami...jest zbyt okrutne. Jest zbyt wiele rzeczy i ludzi przeciwko mnie. Ja znikam, już stoję na krawędzi, nie możesz mnie zatrzymać. Nic już nie ma, jestem niczym...Całę moje życie było tylko jednym twoim uśmiechem, jednym słowem twoim i mimo tej twojej wartości, ja sam nic nie znaczę. Ja muszę odejść, postanowiłem już!
- "postanowiłeś" ??? Egoisto! Moja miłość nic nie znaczy? Jak ma wyglądać moje życie bez Ciebie? Mam spojrzeć w lustrzane odbicie swoich oczu? One będą krzyczeć bez końca Twoje imię, będą trwać w wierze, że znów cie zobaczą, wołać będą "jak mogłaś go zostawić, mu nie pomóc, nie dać mu na tyle szczęścia by wytrwał na tym świecie przy tobie....przy życiu!" Całe moje serce i cały umysł pytają mnie "jak??" a Ty jedyne co powiesz, to, że postanowiłeś??? - ręce jej się trzęsły. Nogi się uginały. Nie trzymała już go. Znikał.
- Spójrz jeszcze. Już po wszystkim. Po prostu mi wybacz. Nie rozumiesz, że już po wszystkim, że już nie ma mnie? Nie ma nas, jesteś Ty. Tylko ty się liczysz od teraz, masz być silna. Musisz wytrwać!
- Odszedłeś, zostawiłeś mnie. Przysięgłam sobie, że jeśli Ty to zrobisz, to i ja.
- Popatrz. Mnie nie ma, ty jesteś. Niech tak zostanie, kiedyś się spotkamy.
Podniosła głowę. Nie było go i już.
Rozmowa ze swoim wspomnieniem.
Rozmowa z nikim i łzy spływające po policzku. Ale dlaczego...dlaczego ... czuła, że tutaj jest?
Czy słowa, które zapisał na kartce dla niej....ostatnie słowa....były prawdą? Że będzie przy niej nawet gdy tego nie będzie dostrzegać?
Musi mieć siłę. Siłę spojrzeć losu w oczy, pokonać swój lęk przed tym co się stanie. Nie odejść za nim. Przysięgła samej sobie, ale jego ostatnią wolą było by została...
Walczyła sama ze sobą.
Sen przyniesie odpowiedź, pomyślała.
W śnie widziała jego twarz. Jego uśmiech nadal istniał, zapisany głęboko w jej sercu. To on dawał jej tę siłę. On zapewniał przyszłość. I gdziekolwiek są, gdzieś tam mają być razem. I czuje to w sercu. Nie umrze, zaczeka cierpliwie na swój czas, a ten dla każdego przychodzi kiedy indziej, tak już jest....

Vuohi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz