poniedziałek, 5 października 2015

Dwudziesty dziewiąty

Chciałabym tak, jak Ty
Zupełnie nic sobie nie robić
Z tego, że czuję...
Że czuję cokolwiek.

Barwy matowieją
Światła cichną coraz bardziej
Słońce zachodzi z kaprysem na twarzy
A ja...ja wychodzę coraz rzadziej...

Zostawiłam swe królestwo
Gdzieś niewyobrażalnie daleko
Choć gdyby spojrzeć inaczej...
Tak niedorzecznie blisko jesteś...

A mimo tego - tęsknię.
Jakby godzina drogi piętrzyła się dumnie
Roztaczając się betonowym lasem
Przede mną, za Tobą, ponad czasem.

Znów zapominam nabrać powietrza;
Nie wiem już, jak się oddycha
Bez tęsknoty ściskającej krtań ,
Więc nie mogę pozwolić jej odejść...

Chciałabym tak, jak Ty
Zupełnie nic sobie nie robić
Z tego, że czuję...
Że czuję cokolwiek.

Snuję się z kąta w kąt...
Snuję się z kąta w kąt,
Nie widząc nic rzeczywistego
Naprawdę. Naprawdę.

Ściany nigdy dotąd nie były
Aż tak interesujące,
Bym mogła gapić się w nie godzinami,
Ani sufit nie był przedtem tak ciekawy,

Jak teraz, po raz dwudziesty dziewiąty.
I czekam, aż minie trzydziesty trzeci,
A wówczas zasnę, obudzę się i wybiegnę...
A trzydziestego szóstego, znów będzie jak wcześniej.

Jesienią wszystko lubi umierać
Jesienią wszystko lubi powracać
Korzenie moje próchnieją,
Wyłaniając się nagie na zewnątrz...

Chciałabym tak, jak Ty
Zupełnie nic sobie nie robić
Z tego, że czuję...
Że czuję cokolwiek.



Vuohi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz