Och, przecież gdyby nie to, że pada dzisiaj deszcz,
To jakże pięknie i jak słonecznie tutaj jest...!
Wygrzewam się w cieple jesiennych pomarańczy,
A wiatr targa drzewami, i w czerwieni tańczy...
Porwij mnie ze sobą, złoty liściu radosny,
Ze snu lodowatego me myśli otrząśnij;
Tak długo już leżę w tym błocie niepamięci,
Że serce posiwiało mi od warstw pajęczyn...
Och, przecież gdyby nie to, że mój świat umiera,
To jakże pięknie i jak wiosennie jest teraz...!
Wyschniętymi ustami, zdrętwiałym językiem
Poruszam wciąż Twe imię i dławię się krzykiem.
Czy pamiętasz jeszcze te czasy, kiedy dotyk
Był cichy i zbyt nieśmiały, by gonić oczy,
Które jako jedyne spojrzeniem odważnym
Rzucały nas ku sobie, krzycząc w wyobraźni...?
Broniłam się przed Tobą, jak przed zimnym deszczem;
Bałam się, że jesienne wnet rzucisz zaklęcie
I cały ból powróci za jednym dotknięciem,
A Samotność mnie rzuci w szaleństwo przeklęte...
Lecz zaufały Ci dłonie me i policzki,
Które wtedy gładziłeś, jakby były wszystkim...
I gdy niebo zgasło, Ty zabrałeś mi sen...
A dziś po Tobie pozostał jedynie cień.
Och, przecież gdyby nie to, że Cię pokochałam,
To może bym jakoś tę Jesień pokonała...
Ale czuję, że muszę się poddać jej pięknu
I potrafić, jak ona, ból skrywać w uśmiechu...
Vuohi
To jakże pięknie i jak słonecznie tutaj jest...!
Wygrzewam się w cieple jesiennych pomarańczy,
A wiatr targa drzewami, i w czerwieni tańczy...
Porwij mnie ze sobą, złoty liściu radosny,
Ze snu lodowatego me myśli otrząśnij;
Tak długo już leżę w tym błocie niepamięci,
Że serce posiwiało mi od warstw pajęczyn...
Och, przecież gdyby nie to, że mój świat umiera,
To jakże pięknie i jak wiosennie jest teraz...!
Wyschniętymi ustami, zdrętwiałym językiem
Poruszam wciąż Twe imię i dławię się krzykiem.
Czy pamiętasz jeszcze te czasy, kiedy dotyk
Był cichy i zbyt nieśmiały, by gonić oczy,
Które jako jedyne spojrzeniem odważnym
Rzucały nas ku sobie, krzycząc w wyobraźni...?
Broniłam się przed Tobą, jak przed zimnym deszczem;
Bałam się, że jesienne wnet rzucisz zaklęcie
I cały ból powróci za jednym dotknięciem,
A Samotność mnie rzuci w szaleństwo przeklęte...
Lecz zaufały Ci dłonie me i policzki,
Które wtedy gładziłeś, jakby były wszystkim...
I gdy niebo zgasło, Ty zabrałeś mi sen...
A dziś po Tobie pozostał jedynie cień.
Och, przecież gdyby nie to, że Cię pokochałam,
To może bym jakoś tę Jesień pokonała...
Ale czuję, że muszę się poddać jej pięknu
I potrafić, jak ona, ból skrywać w uśmiechu...
Vuohi
Taka nuta sprzed lat się przypomina:
OdpowiedzUsuńhttps://youtu.be/XdfDzqQOJrk