poniedziałek, 30 maja 2016

Na wyciągnięcie ręki

Mam Cię na wyciągnięcie ręki
odległość palcami mogę odmierzyć
a mimo tego - tęsknię:
Twe spojrzenie ucieka ode mnie

Mam Cię na wyciągnięcie myśli
w sennych objęciach trzymam
a gdy się budzę - tęsknię:
Twe marzenia od moich stają się odległe

Dzielą nas trzydzieści trzy minuty
lecz ktoś po drodze kazał mur wybudować
i potykając się o kolejne z cegieł - tęsknię:
zwalczam ten dystans, a Tobie się...nie chce

Nie mam Cię na wyciągnięcie ręki
nie odmierzę palcami odległości
mijają dni kolejne i tęsknię:
złakniona jestem Twej obecności

Z biegiem czasu wszystko jakoś blednie
a ponoć z dnia na dzień kochamy mocniej
i to dlatego coraz bardziej tęsknię
kiedy Tobie zaczyna się...nie chcieć

Vuohi, 30.05.16

| znalezione fragmenty nigdy nie dokończonej opowieści |

Pamiętasz, jak siedzieliśmy kiedyś na dachu mojego domu?
Było ciemno i czekaliśmy na spadające gwiazdy. Może nie widziałaś tego wtedy...Ty chyba nigdy nie chciałaś widzieć. Ale wówczas przyglądałem się Tobie i zdawało mi się, że wszystkie te drobne słońca nad naszymi głowami zwyczajnie tracą blask przy Twoich oczach...
Teraz siedzę sam w tym samym miejscu i marznę. Z okna mojego pokoju dobiega do mnie głos Chrisa Martina - 'Yellow' - piosenka, która zawsze działa tak samo.
Lecz dziś nie ogrzewa mnie już szczere ciepło Twojego spojrzenia i jestem sam. 
Zupełnie sam.
Powiedziałbym wręcz, że trochę się boję.
Nie wiem czy wytrzymam dłużej ten okropny chłód...jest mi coraz zimniej, Julio.
Czuję, że zamarzam z tęsknoty.


***

Najbardziej kochamy tych, za którymi najmocniej tęsknimy.
Najdotkliwiej tęsknimy za tymi, którzy odchodzą od nas najdalej.
I najrozpaczliwiej pragniemy tego, co nigdy nie będzie nam dane.


***

Widzę więcej każdego dnia, choć nie chcę, choć usiłuję się przed tym bronić.
Miasto wykrwawia się na głos, wrzeszczy zeschniętymi płucami, ulice odkształcają się ze strachu. Drapacze boskich rzęs padają horyzontom do stóp...kruszy się cały mój świat!
Wołam i błagam o pomoc, milczeniem ostrym jak brzytwa, ale nikt nie słyszy, nikt nic nie czuje...ludzie w miastach nie mają serc ani oczu.
Bez Ciebie to miejsce dusi mnie swą bezdusznością...


***

- Tęsknię. -  szepnęła do słuchawki, po czym przygryzła rozedrganą, dolną wargę.
- To przestań. - usłyszała szorstką odpowiedź.
- Naucz mnie. - po drugiej stronie słuchawki dało się słyszeć głębokie, pełne żalu westchnienie. Po chwili odezwał się, jeszcze cichszym głosem:
- Na początku, kiedy tęsknisz, jest najtrudniej. Potrzebujesz kogoś, wszystko ci o nim przypomina, wszędzie widzisz tę osobę. Próbujesz jej to powiedzieć, lecz ona wydaje się już zbyt daleko, by cię usłyszeć. Dlatego potem zaczynasz udawać, że nic nie czujesz. Wmawiasz sobie każdego dnia, że ta osoba już dla ciebie nie istnieje, że cię nie obchodzi, aż...w końcu to staje się prawdą. I właśnie wtedy przestajesz tęsknić. Choć serce ci pęka, ty wiesz, że już absolutnie NIC poza tym nie czujesz.
Jego głos urwał się, a Julia powoli odsunęła telefon od ucha. Widząc jak przez mgłę, nacisnęła czerwoną słuchawkę i zacisnęła wilgotne powieki. 
A więc wszystko było stracone.
Zabiła swojego przyjaciela już dawno, tym samym, o co właśnie chciała go oskarżyć. 
Całe życie odpłynęło z niej w tej jednej chwili.

***

~"To wszystko"
Vuohi

środa, 18 maja 2016

List I

Ciepło skóry przynosi ukojenie za każdym razem;
znikają porozcinane krwawym światłem obłoki
Twój oddech ucisza wzburzone, spienione lęki
i chłonąc obraz ust w ciemności, zapominam...

Choć nadal tłoczą się we mnie stada kruków
szkiełka i stalowe konstrukcje, zadające ból
palcami Twymi upycham je po kątach uparcie:
goryczą piętrzą się w gardle, nie chcąc odejść...

Pokochaj mnie więc od nowa, patrząc inaczej
spomiędzy łysych gałązek czarnych drzew
na wypalone polany niespełnionych marzeń
i nie poddawaj się, nie oddawaj im mnie

Pokochaj mnie patrząc z góry, i z bliska
jakbyś patrzył na porzucone ptasie gniazdo
na suchym konarze wrośniętym w skałę
gdzie tkwią niewyklute nigdy nadzieje

Boję się, że nie przestanę kochać chorób
wydzierganych przez urojenia na sercu;
są jak blizny niezmywalne, nie do zdarcia
a nienawiść do nich męczy, nie mam sił...

Chciałabym ucałować każdą Twoją wadę
by nauczyć Cię miłości, jakiej potrzebuję
zawalczyć o wolność dla każdego słowa
jakie chowasz pod językiem, wyrwać je

I chciałabym, czując Cię w każdej kończynie,
nie musieć się obawiać, że opuścisz me serce
opuszczając ciało, i chciałabym nie bać się
do utraty zmysłów, utraty Twego uczucia...

Czasami dręczą mnie wspomnienia oczu
przekłuwające mój spokój na wylot
zarys niegdyś ukochanych dłoni, twarzy...
które tak naprawdę, nie były nigdy dla mnie

Dlatego pokochaj mnie patrząc przez szczeliny
ziejące strachem, i widząc moje ułomności,
zbieraj rosę z mych rzęs do butelek na listy
i wysyłaj sam do siebie - czytaj mnie, jak czytam Ciebie...


Vuohi, 18.05.16


Drzewo we mgle, 2015

Niepogoda

Chciałabym w ten jesienny wieczór
ogrzać się w słońcu Twoich oczu
zanucić piosenkę o ognisku
w księżycowy ubrać się koc

Gryzę i ślinię niknące linie
śnieg mój się topi
z ogromnej tęsknoty
gryzę i ślinię niknące linie
skały się kruszą
ale nigdy Ty

Bo Ciebie nie złamie nic
Twój lód obdziera mnie z sił

Chciałabym w ten jesienny wieczór
rozebrać ten mur z czerwonych cegieł
przedzieram przez hałas się do Ciebie
krzyczę lecz nie chcesz słyszeć nic

Gryzę i ślinię niknące linie
śnieg mój się topi
z ogromnej tęsknoty
gryzę i ślinię niknące linie
skały się kruszą
ale nigdy Ty

Bo Ciebie nie złamie nic
Twój lód obdziera mnie z sił

Pozwalam Ci kochać mnie
w ten wyjątkowy sposób, który polega na
trzymaniu mnie poza zasięgiem Twego wzroku
i oddaję się w ramiona Twe zanosząc się od płaczu

Ale Ciebie nie złamie nic
Twój lód obdziera mnie z sił

Vuohi, jesień 2015





niedziela, 15 maja 2016

Ostrze

Mówisz do mnie - czuję
drżenie słów pod skórą
tkwisz we mnie głęboko
odkąd ten jeden, przeklęty raz
pozwoliłam ci wejść
i wiem, że nigdy zupełnie
nie odejdziesz

Mogę tylko cię uciszać
udawać, że nie istnieje
pragnienie rozrywania siebie
nawet gdy żył wrzenie
dochodzi do ust
i zaczynam wrzeszczeć
z urojonej boleści

Wypluwam myśl o tobie;
obiecałam i przysięgłam
że już mnie nie opętasz
nie ciśniesz mnie na łóżko
nie zwiniesz w kłębek
głosu mi nie odejmiesz
i łez mych nie wypijesz

Ale jesteś bezlitosny
topiąc mnie w ciemności
w oceanie własnych lęków
gdy nikogo obok nie ma
depczesz sny i wyrywasz język
i wiesz, że nikt mnie nie ocali
jesteś wtedy taki odważny

Czuję się bezradna
wobec siły wspomnień:
kroją mnie minione uczucia
gniotą rozkrwawione myśli
dlatego słucham muzyki
pełnej wyć i wrzasków
by pomogła je uciszyć

Lecz ty nie przestajesz mówić:
wyrywam sobie włosy
gryzę palce i paznokcie
kołysząc się na boki
uśmiechając się na przekór
i najgorsze jest w tym wszystkim
że nikt poza mną cię nie słyszy:

Ból otwiera ostrze w ciszy.


Vuohi, 15.05.16

piątek, 13 maja 2016

Jesień (Piosenki pisane Jesienią 2015)

Tańczę, tańczę z kolorami
jesień wspina się na palce
ramiona mi okrywa chłód
słońce tej nocy obrasta w lód

W moich oczach nie zobaczysz
Twego kłamstwa w swej postaci

Dotknij...

Ja odbijam śmierć
jak złoto i czerwień
jesienną zgniliznę
Ja odbijam śmierć
mam zapach kory drzew
szczególnie, kiedy tęsknię

Dotknij...

Rzucam w ciebie deszczem:
Ty lodowate powietrze i wiatry
kierujesz w me serce

Ale tańczę, tańczę z kolorami:
jesień wspina się na palce
ramiona mi okrywa chłód
słońce tej nocy obrasta w lód

Dotknij...dotknij mnie.


Vuohi, jesień 2015

czwartek, 12 maja 2016

Odległości

Chciałabym powiedzieć choć o jedno słowo więcej, niż powinnam.
Przytulić...ot tak, raz na jakiś czas. Posłuchać Twego śmiechu i zetknąć się ze spojrzeniem, szczerze, bez tych wszystkich barier...
Tymczasem mur między nami rozrasta się coraz bardziej.

Chciałabym, ale wiem, że nie powinnam nawet chcieć.
Nie wolno mi patrzeć ani doszukiwać się zmian.
Nie wypada pytać o nie swoje sprawy nie swoich już przyjaciół...choć ja nie uważam, by ten dystans był jak rdza, pożerająca łańcuch cichej przyjaźni...przynajmniej z mojej strony.
Jednak jeśli chcę, byś był szczęśliwy, mogę tylko stać w cieniu własnych domysłów. Każdy krok w Twoją stronę mógłby rzucić się do przodu jak strzała, gwałtownie raniąc Ci serce...a tego najbardziej nie chcę.

Być może chciałabym coś cofnąć.
Może nawet to, co dobre, jeśli tak wygląda zapłata za szczęście.
Gdybyśmy tyle razy nie podawali sobie ręki, nie musielibyśmy odchodzić ani tęsknić.
I nie wyrządziłabym Ci krzywdy gdybyś był mi nieznajomy.

Teraz, kiedy nie da się niczego zmienić, drętwieję od każdej myśli o przeszłości.
Widząc Cię od czasu do czasu, za każdym razem coś rozpada się we mnie na nowo. Czuję się przegrana.
Oczy mimowolnie uciekają mi w przeciwną stronę, a uśmiech staje się bliższy łzom, wymuszony...
Taka byłam pewna, że mogę na Ciebie liczyć...i najgorsze jest to, że nadal mogę, ale nie powinnam. Zostałam zmuszona, by Cię wszystkimi zastąpić - zawsze twierdziłeś, że tak się da...ale ja się nigdy nie zgodziłam. Nie wierzę, by kiedykolwiek zasklepiła się wyrwa po Tobie.

Ach...nie stało się nic strasznego.
Po prostu brakuje mi rozmów i odnajdywania się w swych myślach nawzajem.
I chciałabym powiedzieć choć o jedno słowo więcej, niż powinnam...ale nie mogę.

Wiem, że chciałbyś, bym przepadła bez śladu...
Żebyś mnie nigdy nie musiał poznać.


Vuohi, 11.05.16

wtorek, 10 maja 2016

Łupina


Nie chcę i nie potrafię

być tylko łupiną otwartą raną 

jamą wydrążoną w skale

studnią wypłakaną

 

Muszą mnie wypełniać obłoki

choćby zwaliste i lepkie

ze smoły czy z burz jaskrawych

muszę odczuwać ich kontury cierpkie

 

Oddychać mogę spokojnie i cicho

będąc wybrzuszeniem siebie tylko

nikogo innego nie udając usilnie

i żadnych trosk nie uciszając

 

Muszą mną targać na boki

niezrozumiane przez świat tęsknoty

bym była w pełni uwolniona

myślami muszę mieć okute ramiona

 

Nie potrafię się wyzbyć tej części

którą wycinałam latami w milczeniu

nie potrafię być sobą bez lęków

tłoczących się w skóry mej cieniu

 

Dlatego proszę troszcz się o mnie mocno

jakbym się miała za chwilkę złamać

wiem że nie udźwignę własnej głowy nocą

nie potrafię jeszcze zostać z sobą sama



Vuohi, 10.05.16

czwartek, 5 maja 2016

Niestały Bywalec

zjawiał się raz na jakiś czas
wnosząc z sobą zapach
przypraw i tęsknoty
lubił słuchać skrzypiącej podłogi
samolotów szumiących za oknem
śmiał się odgarniając włosy
słodził zieloną herbatę
grał na zepsutej gitarze
i zostawiał mi w głowie
pustkę szerzącą się łakomie
pulsujący bałagan wspomnień

aż pewnego dnia pękło mi serce
i nie widziałam go już nigdy więcej


Vuohi, 04/05.05.16

wtorek, 3 maja 2016

Odbicie

Dobrze o tym wiem,
że należy cię kochać.
Powinno się szanować
i dostrzegać piękno
nawet tam, gdzie go brak...
Ale ja ciebie nienawidzę.

I wiesz o tym już od dawna:
doskonale ci znajoma twarz
codziennie oglądane
usta i oczy
nienawidzą cię najmocniej.

Nie odpowiadaj na me obelgi;
nie musisz.
Wiem, że jesteś słaba,
bo znam cię najlepiej:
najlepiej zna się siebie.

Choć ty czasami nie wiesz...
nie rozpoznajesz mnie,
gdy codziennie powracam lustrami
wspomnieniami krzywych spojrzeń
realnymi koszmarami...

Obudź się
pogłaszcz mnie do krwi
jest mi tak niedobrze
będąc w twojej skórze

I jeśli nie pozwolisz
zaczerpnąć powietrza
kiedyś wydrę się na zewnątrz
tak niespodziewanie

rozbijając szyby
twoimi łokciami.


Vuohi, 02/03.05.16

niedziela, 1 maja 2016

Wonna

Między myśli codzienne
między senne marzenia
wtargnęła woń chryzantem
dobrze mi znajoma
niegdyś upragniona

korzenie drzew wzruszyła
kwiaty świeżo zakwitłe
tchnieniem swym uszkodziła
wgryzła się w łodygi
w żyły na mej szyi

wonna myśli choroba
mgłą mi serce powleka
i niepokój rozsiewa
wśród zieleni duszy
w mym Ogrodzie znowu

p r ó s z y


Vuohi, 01.05.16