Skończyło się
a więc mogę już ubrać z powrotem
moją maskę szczęśliwości
przyczepić iskierki uśmiechu
do martwych kącików oczu
Pozwól, że wsunę na siebie
tamtą starą, startą skórę
leżącą w kącie Twojej świadomości
pamiętającą jeszcze słodkie
dni naszego początku
Krzyczeć nie będę
ani dźwięku nie usłyszysz
nie skrzypnie podłoga pode mną
nie trzasną drzwi, ani kot
nie zawyje za mną żałośnie
Skończyło się
użeranie z moimi problemami
leczenie każdej małej ranki
sokiem z Twoich czułości
jestem dla Ciebie za ciężka
Wciśnij klawisz, a zniknę
tak jak zdjęcia i pamiątki
jak rysunek w antyramie
jak krzywo uszyta maskotka
odejdę najciszej, jak potrafię
Już mnie nie boli
nie zrobiłam sobie nawet krzywdy
nie licząc wodospadów łez wylanych
do zaczerwienienia i opuchnięcia
oczu oraz twarzy
Skończyło się
najwyraźniej nie pasuję Ci na zawsze
ani na dobre i na złe, ani w ogóle
tylko tak sobie mówiłeś...
Ty, nie rzucający słów na wiatr.
Vuohi, 19.08.16