środa, 14 czerwca 2017

Żal

Od śniegu do śniegu
nie trwaliśmy nawet
- tylko do połowy -
i żal jedynie teraz
opada nam na głowy;

Tobie żal, że roztopiłeś
moje lody tamtej zimy,
a latem porzuciłeś
kwiaty, co dla Ciebie
przez mrozy się przebiły

A mi żal jest Ciebie,
że dopiero teraz...
...i że w ogóle jednak
woń tamtych kwiatów
do życia Ci potrzebna…



16.12.16

Wiatr

Skończyło się
a więc mogę już ubrać z powrotem
moją maskę szczęśliwości
przyczepić iskierki uśmiechu
do martwych kącików oczu

Pozwól, że wsunę na siebie
tamtą starą, startą skórę
leżącą w kącie Twojej świadomości
pamiętającą jeszcze słodkie
dni naszego początku

Krzyczeć nie będę
ani dźwięku nie usłyszysz
nie skrzypnie podłoga pode mną
nie trzasną drzwi, ani kot
nie zawyje za mną żałośnie

Skończyło się
użeranie z moimi problemami
leczenie każdej małej ranki
sokiem z Twoich czułości
jestem dla Ciebie za ciężka

Wciśnij klawisz, a zniknę
tak jak zdjęcia i pamiątki
jak rysunek w antyramie
jak krzywo uszyta maskotka
odejdę najciszej, jak potrafię

Już mnie nie boli
nie zrobiłam sobie nawet krzywdy
nie licząc wodospadów łez wylanych
do zaczerwienienia i opuchnięcia
oczu oraz twarzy

Skończyło się
najwyraźniej nie pasuję Ci na zawsze
ani na dobre i na złe, ani w ogóle
tylko tak sobie mówiłeś...
Ty, nie rzucający słów na wiatr.



Vuohi, 19.08.16

Ulice

Płynę krwawiąc ulicami;
powieki rozpościeram szeroko
- na szerokość ramion prawie -
i sunę w głąb cienistych dzielnic

Dziury w ścianach starych dworków
światła w ramach ich okiennic
wrzeszczą, kiedy znów omijam
je w milczeniu

Kontury nabrzmiałe tęsknotą
szarości przesycone ulotnością
Przejeżdżam znów obok i płaczę...
Nie czuję; nie czuję już wcale.

Nie. Czuję.
Czuję wytrwale...

Płynę krwawiąc ulicami;
wspomnienia naszych spacerów
drapią mnie w policzek
słonymi gałęziami

Byliśmy tu kiedyś
tacy  z a k o c h a n i


Vuohi, 09.10.16

Spojrzenie

Spójrz na mnie dziś jeszcze raz
nie używając oczu ani słów
wbij we mnie wzrok swoich ust
delikatnymi dłońmi na mnie patrz

Tej nocy może się odważę
trzymać Cię za rękę z całych sił
tej nocy może Ci pokażę
jak głęboko strach we mnie tkwi

Spójrz na mnie dziś jeszcze raz
zbierz słony szept z moich rzęs
gładząc oddechem moją twarz
w pościeli ramion ukryj mnie

Tej nocy może się odważę
zaufać znowu ciepłu czułych słów
tej nocy może się okaże
że łzy są lżejsze podzielone na pół

Miękką wonią Twojej skóry
zsuń ze mnie ciężar kłamstw
rozbierz powoli ze wspomnień których
gorzki smak wciąż na sobie mam



Vuohi, 21.10.16

Plątanina

Wpleć się we mnie niedyskretnie
rzęs oddechem palców szeptem
pod powieką schowaj mi słowa
i poplącz się ze mną od nowa

Nogi mi wetknij między kartki
rozchyl żebra nabierz powietrza
wody zaczerpnij z moich oczu
i swe serce pozwól mi poczuć

Na opuszkach palców mi tańczą
miliony eksplozji i rdzawy strach
jesteś głębiej niż smutku korzenie
choć rubinowy przykrywa Cię piach

Wpleć się we mnie niedyskretnie
wsuń się w moich tęsknot dreszcze
rozsyp w myślach mych pościeli
ziarna marzeń o skrzydłach bieli

Chwyć mnie za rąbek pragnienia
obejmij wpół czułość westchnienia
głos mój otwórz kluczem dłoni
niech Twe imię wypowie spragniony

Chcę się plątać nieskończenie
sklejać z sobą chmury naszych ciał
mieć Twe usta za schronienie
przed goryczą wspomnień skał


Vuohi, 19.07.16




Plac Zabaw

Deszcz mi zmywa rumieńce
- coraz bledsza patrzę na Ciebie
Jakiś chłód...jakiś smutek...
wtargnął między nasze słowa
i między Twoje palce

Deszcz mi moczy sukienkę
huśtawka skrzypnęła pode mną
dotykasz mych włosów kłamstwami
a policzki mi wilgotnieją
- ze szczęścia wtedy jeszcze...

Deszcz mi zalewa torebkę
i ziemia pod nami ciemnieje
i trawa się schyla, i kwiatki,
i wiatr za rękawy nas ciągnie
w nieznane...

W rozstanie.

Łzy mi zmywają rumieńce
huśtawka pode mną rdzewieje
nie stykają się już nasze ręce
błysk oczu Twych matowieje...
Nie spotkamy się tutaj już więcej.

Plac zabaw mi zastygł w pamięci...


Vuohi, 23.01.17

Niebo nas łączy, a Ziemia dzieli

Szukam Twoich oczu na górze;
wypatruję pomiędzy gwiazdami,
przeczesując rzęsy obłoków,
i wierzę, że tam j e s t e ś.

Wierzę tak mocno, jak bardzo boli
brak ciepła snu Twego obok
i świadomość jego ulotności,
choć wiem, że Cię tu n i e  m a.

Kazałeś mi, kiedy zatęsknię,
szukać Cię w obliczu Księżyca,
bo srebrne jego światła smugi
poprowadzą nasze oczy ku sobie...

Więc wypatruję pomiędzy gwiazdami
kształtu Twojego uśmiechu,
choć łza mi przysłania powiek posłanie
i coraz trudniej Cię znaleźć po ciemku...

Niebo nas łączy, a ziemia dzieli;
chłód, zamiast Ciebie, drzemie w pościeli...
Leżę skamieniała w bieli księżycowej,
a sufit się roi od cieni mych wspomnień.



Vuohi, 02.09.16

Martwica

Kolory mojej twarzy odeszły tak nagle...
nawet nie spostrzegłam, kiedy to się stało.
Ocknęłam się mierząc w siebie w zwierciadle
bronią w obłudę i samotność ubraną

Sińce pod oczami zdradzają, gdzie padały
ostatnie ciosy łez kamiennych i suchych
gardło ściska smak miłości zgorzkniały;
ledwo się już trzyma wrak serca kruchy...

Martwym jestem sadem, którego drzewa
zbyt silną wonią i zbyt barwnym kwieciem
męczyły pana, który czule je podlewał
traktując, jakby były jedynymi na świecie.

Owoce moje gniją, wdeptane w błoto,
słowa spróchniały w obumarłej korze,
łyse gałązki pokryte siwą tęsknotą,
wciąż wyczekują sadownika w pokorze...


Lecz nie ma żadnego głosu, ani dłoni,
które by mogły pieszczotą troskliwą
przed tą Martwicą me zmysły uchronić
i miłość ponownie uczynić szczęśliwą.



Vuohi, 29.07.16

Kołysanka

Nie rozpoznaję zbliżającego się snu
chwila jego nadejścia jest tak rozmyta
ilekroć nad ranem sięgam Twoich ust
i dane mi jest u Twego boku zasypiać

Łagodne szepty rozedrganego serca
rozklejają mnie i roztapiają spokojnie
miękko otulają mi rzęsy i powieki
ich konstrukcje słodko monotonne 

Delikatny obłok Twej obecności
i rozpalające prześwity bliskości
najpiękniejszą się stają kołysanką
kładąc mnie w Twych ramionach

Skrywając twarz w uśpionych dłoniach
najmocniej zapachu Twego spragniona
tak bardzo Cię chcę czuć jak najbliżej
byś nie oddalał się choćby na chwilę

Nie rozpoznając zbliżającego się snu
zasypiam ze szczęściem na podniebieniu
oddech spokojny i ciepło niegasnące
nucą w myślach niewyraźnie Twój głos 

Mą ukochaną melodię



Vuohi, 25.04.16