Szukam Twoich oczu na górze;
wypatruję pomiędzy gwiazdami,
przeczesując rzęsy obłoków,
i wierzę, że tam j e s t e ś.
Wierzę tak mocno, jak bardzo boli
brak ciepła snu Twego obok
i świadomość jego ulotności,
choć wiem, że Cię tu n i e m a.
Kazałeś mi, kiedy zatęsknię,
szukać Cię w obliczu Księżyca,
bo srebrne jego światła smugi
poprowadzą nasze oczy ku sobie...
Więc wypatruję pomiędzy gwiazdami
kształtu Twojego uśmiechu,
choć łza mi przysłania powiek posłanie
i coraz trudniej Cię znaleźć po ciemku...
Niebo nas łączy, a ziemia dzieli;
chłód, zamiast Ciebie, drzemie w pościeli...
Leżę skamieniała w bieli księżycowej,
a sufit się roi od cieni mych wspomnień.
Vuohi, 02.09.16
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz