Wszystkie motyle uciekły
rozleciały się skrzydła pod naciskiem zmierzchu
jak za dotknięciem czarnej, suchej pasteli
zwęgliły się ich główki
Ciało nakazuje myślom przestać płynąć
sercu wyprzeć czucie, stracić pamięć
pod żebrami przestrzeń rozpycha się uparcie
pusty dół łokciami kopie, kolanami drąży
Zatrzymuję się w pół kroku - dostrzegam
że zapomniałam jak oddychać
wszystkie koty znów się zbiegły by mnie przygnieść
tłumiąc krzyk swym gęstym futrem
wpychając ogony do gardła
Usiłuję wypluć kłębek niepokoju, kłak
wraz ze śliną z ust wyciągam resztki skrzydeł -
czy to ta pustka, czy to czucie, czy kochanie, czy smutek
pozbawiają ciągle tchu...?
Vuohi, 05.07.20
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz