W ramie tęczówek obrazy źrenic
łzawe pejzaże nie przestają się mienić
nawadniam krajobraz na ścianie wisząc
gwóźdź w plecy wbity wstrzymuje ran otwartość
Odtwarzam przeszłość zacinając się jak stara płyta
igła czasu żłobi tunel w winylowej mojej skórze
drganie powietrza wprawia w ruch zasuszone ciało
kończyny trzeszczą, szeleszczą paznokcie
Tańczę - odrywam się od ściany
wiruję z obrazami lekko
ze stóp wystukuję nagromadzony niepokój
wytrącam z bioder ciężar odrętwienia
pot zrasza czoło, plecy jasnym płoną ogniem
porzucam skórę i wypalam się do kości
wargę gryząc do krwi poznaję smak wolności
Vuohi, 15.07.20
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz