Moje miasto jest cmentarzem
wyjątkowo głośnym i jaskrawym
nie szanuje się tu miejsc, po których stąpa
choć pod ziemią nikt nie spoczywa -
wszystkie trupy na chodnikach
Gdzieś za tamtą kamienicą, leży jeden z naszych spacerów
na pobliskich schodkach trwa rozkład pocałunków
Ty butem strącasz z progu co dzień wychodząc z domu
moje spojrzenie, co się rozbiło o kant Twego oddechu
Ty ze ścian tapetę zdarłeś, gwoździe mych palców odczepiłeś
parapety sterczą łyse, dachy już stóp nie goszczą
splecenia dłoni wylądowały w koszu
gdzieś na wielkim wysypisku gniją nam bezgłośnie
Tramwaj na torach szarpie mną na boki
z dachu przy tym stracą martwą pierś, pięść
co trzymała się kurczowo, niepotrzebnie
umarłej nam przeszłości
Vuohi, 10.07.20
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz