środa, 29 sierpnia 2012

Kim jestem

Kim jestem?
Co świadczy o moim istnieniu? To, że oddycham, to, że się poruszam? Mówię, śmieję się, krzyczę, czasem płaczę. Widzę, słyszę, dotykam..
Czuję, kocham, nienawidzę, myślę, pragnę, pamiętam, marzę i śnię...
To moje ciało, decyduję, mówię i robię co zechcę.
To mówi "istnieję"?
Chcę Ci powiedzieć, chcę podziękować, chcę od ciebie uciec, chcę cie prosić i błagać, chcę w końcu o tobie zapomnieć...
Kim jestem i dlaczego?
Czy w ogóle JESTEM ?
Widzę twarz w lustrze, skąd wiem, kim jest osoba w odbiciu? Może to moja wyobraźnia podsuwa mi ten obraz, może widzę opisy wszystkich ludzi..
Słyszę, ale nie słucham.
Patrzę, ale nie widzę.
Uczę się, ale nie umiem.
Decyduję o następnym kroku, wykonuję go, ale nie przewiduję upadku za trzy następne.
Dotykam ziemi ręką, czuję jej chłód, czuję miękką i sypką powierzchnię. Ona jest.
Zrywam kwiat, słyszę szelest jego liści, cicho, jest bardzo cicho... dotykam płatków, są chłodne, miękkie jak ziemia....delikatne, czuję ich zapach, widzę ich blady kolor, czuję tętniące w nich małe życie...One są.
Podnoszę zaostrzony nóż, czuję drewniane umocnienie, nie jest ani ciepłe, ani zimne. Jednak jest, widzę je i czuję szorstką powierzchnię...przesuwam rękę dalej. Nagle zadrżała, napotykając metalową krawędź. Jest ostra, czuję, jak może zranić, widzę jak odbija się w niej zniekształcona, moja ręka..czuję ból. 
Ból pali, wbija się coraz głębiej, chce dalej ranić, chce boleć, on krzyczy, on szepcze, drapie, śni, budzi się, działa....On jest i istnieje, musi być prawdziwy.
Moja ręka drży, czuje, przesuwa się dalej wzdłuż zimnej krawędzi, krwawi, i pragnie przestać, ale ja, to ja każę jej wytrwać i cierpieć..
Krew...jest moja, jest prawdziwa, rozlewa się i wycieka z ręki, kapie na podłogę, brudzi moje ubranie, cieknie wzdłuż mojej ręki, od dłoni, przez nadgarstek, aż do łokcia...i upada...ona istnieje. Ona jest moja i należy do mnie....czy nadal należy do mnie gdy jest już poza mną i gdy jest rozlana na podłodze?
Czy jeśli ona naprawdę istnieje, a jest moja, to znaczy, że i ja istnieję?
Może to wszystko jest tylko moim wymysłem...
Nie ma mnie ani nie ma krwi. Nie ma noża, nie ma ostrza, nie ma ziemi ani kwiatów.
Co istnieje jeśli nie istnieje nic?
Chyba jest czas, czas który za wszelką cenę chce ograniczyć wszystko i wszystkich, którzy pragną zaistnieć...

Vuohi

2 komentarze: