Tej nocy znów przechodzisz przez mój sen
bezszelestnie, wyjątkowo niedepczącym krokiem,
jakbyś czuł się w nim gościem.
bezszelestnie, wyjątkowo niedepczącym krokiem,
jakbyś czuł się w nim gościem.
Pytasz, czy możesz mi towarzyszyć,
kiedy wcieram w skórę miód, napełniam wannę,
chcesz się przyglądać, jak myję włosy.
A moje pozwolenie nie pada słowem
- od razu staje się ciałem, zanurzonym w mlecznej wodzie,
a Twoje dłonie nie czekają na sygnał
- wnet pną się po karku, by pociągnąć za mokrą strunę...
Tak oczyszcza nas czas spędzony przy bieli kafelek,
gdzie para gęstnieje, jak mgła,
wynurzam się ze świtem - na przekór zwyczajom -
nie czuję chłodu, nie jest mi wstyd
za moją nagość.
Vuohi, 19.10.20
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz