Bardzo lubiłam ten Szalik
choć nie wiem skąd się wziął w mojej szafie
chłonął wszystkie zapachy
od proszku do prania i perfum z różową etykietą
przez miejskie powietrze i zjedzoną drożdżówkę
po ciężką woń nieświeżego baru i rozmowy
których treść też potrafił w siebie wciągnąć
choć nie wiem skąd się wziął w mojej szafie
chłonął wszystkie zapachy
od proszku do prania i perfum z różową etykietą
przez miejskie powietrze i zjedzoną drożdżówkę
po ciężką woń nieświeżego baru i rozmowy
których treść też potrafił w siebie wciągnąć
Nie chciałam się z nim rozstawać
tak przyjemnie gładził szyję
w chłodny dzień otulał ramiona jak koc
dawał poczucie bezpieczeństwa
uspokajał wnosząc w nozdrza wszystkie te zapachy
które odwiedziłam
Twoje dłonie zwróciły go po paru godzinach
gdy pozwoliłam ci przymierzyć moje życie
i odtąd jakby nigdy nie należał do mnie
nawet po tylu praniach to twoje miejsca trzymał w sobie
twoje kroki stawiane w śniegu i twoje kółka dymu
dziś ubranie go zakrawa o zdradę
prawie o wspólny spacer
prawie o odwagę by wspomnieć raz jeszcze zuchwale
jak bardzo kochałam ten Szalik
Vuohi, 07.11.20
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz