sobota, 7 listopada 2020

Szalik

Bardzo lubiłam ten Szalik
choć nie wiem skąd się wziął w mojej szafie
chłonął wszystkie zapachy
od proszku do prania i perfum z różową etykietą
przez miejskie powietrze i zjedzoną drożdżówkę
po ciężką woń nieświeżego baru i rozmowy
których treść też potrafił w siebie wciągnąć

Nie chciałam się z nim rozstawać
tak przyjemnie gładził szyję
w chłodny dzień otulał ramiona jak koc
dawał poczucie bezpieczeństwa
uspokajał wnosząc w nozdrza wszystkie te zapachy
które odwiedziłam

Twoje dłonie zwróciły go po paru godzinach
gdy pozwoliłam ci przymierzyć moje życie
i odtąd jakby nigdy nie należał do mnie
nawet po tylu praniach to twoje miejsca trzymał w sobie
twoje kroki stawiane w śniegu i twoje kółka dymu
dziś ubranie go zakrawa o zdradę
prawie o wspólny spacer
prawie o odwagę by wspomnieć raz jeszcze zuchwale

jak bardzo kochałam ten Szalik

Vuohi, 07.11.20

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz