piątek, 6 listopada 2020

Straszydła

Spoglądam przez szybę na mój strach
cienkimi odnóżami plecie srebrną sieć
odgrodzona szkłem czuję się bezpiecznie
wszystko co przeraża jest za oknem
wystarczająco daleko i blisko

Przestały mnie nawoływać ostre krawędzie
ząbkowane usta noży już nie proszą o uwagę
wyrzuciłam kilogramy papierowych wspomnień
i podarłam tamten obraz który kradł zbyt wiele
czasu oraz spojrzeń

Wiem, że będę musiała stąd wychodzić
cień odwłoku przeszłości telepie się na ścianie
niby groźba

Pocieszam się
smugą słońca na parapecie roztartą
ono zawsze gdzieś tam jest
i zna wieczność jak własną kieszeń
żyje dłużej niż mój strach

Vuohi, 10.09.20

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz