Powstrzymuję łzy tak mocno, że oczy chcą mi wybuchnąć
rzucić granatem zostawiając bolesne sińce na powiekach
chcą same sobie nabić śliwę, soczyście fioletową
wyłamać kraty rzęs, powalić warstwy zahamowań
- przepełnia je agresja godna motyla
któremu ktoś zabronił latać, dając wielobarwne skrzydła
Nie chcę tak żyć, a jednak wbrew mnie ktoś nauczył
moje usta wyśmiewać pociąganie nosem
ktoś wpoił moim płucom, że to śmiesznie głupie
trawić na głos słowa, oddychać barwą myśli
ktoś zaprogramował moje ciało na sztywność
wobec wszelkich podmuchów emocji
A ja pragnę tylko kochać się na głos
tańczyć w rytm muzyki, którą noszę w głowie
złapać wierzby za dłonie i wróżyć im z liści
kiedy mam na to ochotę, rzucić się biegiem przed siebie
uciec wtedy, kiedy będzie trzeba, przed niechcianym
a nie tylko biernie patrzeć, stać na cudze przykazanie
Powstrzymuję gniew, bo wiem, że jest niedźwiedziem
wygłodniałym po całym życiu w Zimie, w ciemnej jaskini
- być może kiedyś przyjdzie dzień, że go oswoję
a on zaryczy, wydając z siebie całą głośność łzawienia
i poleją się potoki wszystkich lat spędzonych w odrętwieniu
opłuczą rany, wypełnią doły wykopane w milczeniu
Vuohi, 05.06.20
rzucić granatem zostawiając bolesne sińce na powiekach
chcą same sobie nabić śliwę, soczyście fioletową
wyłamać kraty rzęs, powalić warstwy zahamowań
- przepełnia je agresja godna motyla
któremu ktoś zabronił latać, dając wielobarwne skrzydła
Nie chcę tak żyć, a jednak wbrew mnie ktoś nauczył
moje usta wyśmiewać pociąganie nosem
ktoś wpoił moim płucom, że to śmiesznie głupie
trawić na głos słowa, oddychać barwą myśli
ktoś zaprogramował moje ciało na sztywność
wobec wszelkich podmuchów emocji
A ja pragnę tylko kochać się na głos
tańczyć w rytm muzyki, którą noszę w głowie
złapać wierzby za dłonie i wróżyć im z liści
kiedy mam na to ochotę, rzucić się biegiem przed siebie
uciec wtedy, kiedy będzie trzeba, przed niechcianym
a nie tylko biernie patrzeć, stać na cudze przykazanie
Powstrzymuję gniew, bo wiem, że jest niedźwiedziem
wygłodniałym po całym życiu w Zimie, w ciemnej jaskini
- być może kiedyś przyjdzie dzień, że go oswoję
a on zaryczy, wydając z siebie całą głośność łzawienia
i poleją się potoki wszystkich lat spędzonych w odrętwieniu
opłuczą rany, wypełnią doły wykopane w milczeniu
Vuohi, 05.06.20
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz