Nie zmieniło się nic, prócz okładki
wyremontowałeś sobie starannie, sam
swój pozornie delikatny sposób bycia
a ja znów tak łatwo w to uwierzyłam
że ten nowy mebel w Twojej piersi, to serce
że tym razem nagle poczuje więcej
Przepraszam za moją gorzką ocenę
jednak pojąć nie umiem braku empatii
- współczujesz tylko, gdy Ci jest po drodze
nie nadwyrężasz kończyn w spacerach na około
nie wytężasz wzroku by zobaczyć więcej barw
niż tylko czerń, biel i szarość
Tu tkwi cały mój problem -
ja zawsze dopowiadałam sobie dalszy ciąg
do pourywanych zdań i westchnień
obciążałam słoną masą każdy suchy listek rzucony na wiatr
przelewałam kaktusy, przesładzałam czarną kawę
- mój wielobłąd
Pozostają mi garby przepełnione łzami
łudzę się, że tym razem wyczerpię je do cna
w drodze przez pustkowie Twoich słów
utwierdzam się, wpisuję w kamień - to jest słuszne
nie mówić do kogoś, kto nie odpowiada
nie mówić, skoro nie słucha
Vuohi, 14.06.20
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz