piątek, 5 czerwca 2020

Pokój

Rankiem przechodzę przez Przedpokój
uchylone drzwi rzucają na mnie żółte pasmo światła
tę niedzielę smarujesz masłem, rozbijasz jajko o brzeg jedenastej
- znowu nie wstaliśmy wcześniej -
okład z torebek po czarnej herbacie pociesza oczy
ciężko się wyrwać z objęć kanapy, bliskości poduszek i koca
tymczasem przez uchylone okno wkrada się Zachód

Twoja miłość trzyma dach - nie pozwala wichurom go porwać
i moja miłość podpiera sufit, i ścianom nie pozwala pękać
ten dom z naszych czułości
z kłótni i śniadań, z herbaty i rozwieszanych prań
tak bardzo się boję, że się podziurawi
pod natarciem strzałów
tak bardzo się boję, że się rozpadnie
pod naciskiem jakiejś wojny

Przytul mnie jak umiesz najmocniej
obiecaj mi ten Pokój
obiecaj, że zostanie -


Vuohi, 31.05.20

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz