Słońce sypie się na moją twarz
przez drobne sito
przeciskam kolejną myśl o nas
przez gardło
niełatwo przełknąć nieobecność chmur
w tak deszczową pogodę
czekam na okręt cienia
który wpłynie miękko w mój krajobraz
czekam na zaćmienie
co napełni mnie Twoją obecnością
tragiczna romantyczność
romantyczny tragizm
cała jestem stworzona dla niego
z kart listów zapisanych w pośpiechu
posłanych w niepamięć
Kocham po to, by się rozpadać
kroplami tysiąca ulew
rozpadam się po to, by kochać
bo tylko tkwiąc w rozsypce
tylko będąc w kawałkach, strzępach, ziarnach
tylko wtedy naprawdę kwitnę
Vuohi, 30.05.20
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz