Bez uprzedzenia - pęka szklanka
tysiąc drobnych kawałeczków
rani wargi, język, twarz
uniemożliwiając mowę
Wciągam w siebie potok słów
płynących lekko i ospale
zimną wodę koszula chłonie
do ciała lepi się Twój wzrok
Bez uprzedzenia - ręka krwawi
oczy chlapią na policzki
kąpiąc się we łzach
rzęsa zbiera pianę
Nadchodzi błogi paraliż
uderzasz musującym winem
bąbelkami przełyk tniesz
napełniając mnie od nowa
Trzymam się krawędzi, trzymam się
- jakoś -
splotem wiklinowych koszy
warkoczem z resztki włosów
- chronię się -
nieudolnie
Vuohi, 23.05.20
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz