Zawsze ta Miłość, zawsze niewyMierna
niechlujna, przytłaczająca, przerośnięta
nie pisana nam, naM, na M
I ta Melancholia, co napełnia mnie
fioletem, niebieskością, granatem
coraz ciężej się oddycha, ciężej patrzy się na świat
bez różowych okularów
tylko przebłyski czerwieni znów bym chciała spijać
jak Marcelina
byleby poczuć coś, jakiś smak, zakazany
do bólu brzucha i zębów, do otwarcia rany
On Ma moje serce w garści -
to stąd to wybrakowanie, potrzeba przetoczenia krwi
i dziwna pustka
to stąd moje łkanie za M, do M, przez M
To stąd Moje wyczerpanie
w postaci dwukropka
ślad po ugryzieniu, znamię
zapieczętowana klątwa
po której nic
nie czeka M nie
Vuohi, 06.05.20
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz