Zleciały się i przycupnęły
koszmary na cienkich nóżkach
przylgnęły do moskitiery i patrzą
czekają, aż zgaśnie światło
Parapet gości szklankę wody
złoto zsuwam z palca
- niczym niebo zmierzchem słońce
wciskam się w obłok pierzyny
Koci śpiew dobiega zza okna
marzy mi się szum deszczu
co zlałby wszystkie dźwięki w jedność
lecz pogoda nie słucha próśb
Gaśnie żarówka na długiej szyi
iskierki tańczą przed oczyma jeszcze
metalowy kark przybiera wrogi kształt
- chowam się, nim mnie zagryzie
Nim bezsennością mnie zaszczuje
Vuohi, 23.05.20
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz