piątek, 29 maja 2020

Na noc

Zleciały się i przycupnęły
koszmary na cienkich nóżkach
przylgnęły do moskitiery i patrzą
czekają, aż zgaśnie światło

Parapet gości szklankę wody
złoto zsuwam z palca
- niczym niebo zmierzchem słońce
wciskam się w obłok pierzyny

Koci śpiew dobiega zza okna
marzy mi się szum deszczu
co zlałby wszystkie dźwięki w jedność
lecz pogoda nie słucha próśb

Gaśnie żarówka na długiej szyi
iskierki tańczą przed oczyma jeszcze
metalowy kark przybiera wrogi kształt
- chowam się, nim mnie zagryzie

Nim bezsennością mnie zaszczuje


Vuohi, 23.05.20

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz