wtorek, 14 września 2021

Gdy zobaczyły Cię moje oczy

Gdy zobaczyły Cię moje oczy, przestały do mnie należeć;
zrezygnowałam z posiadania wzroku, jeśli taka była cena
niewracania w miłość do Ciebie. Kiedy już jednak nie widziałam,
uszy i nos zdążyły uchwycić Twą obecność, a powstrzymane łzy
wpełzły do środka z powrotem, wpuszczając Cię w krwiobieg.

Tak się działo za każdym razem - Twoje niedotykalne dłonie
znajdywały sposób, by musnąć moje, Twe odległe źrenice
wgapiały się we mnie z luster i szyb, a usta
znajdywały lukę we wzniesionym przeze mnie murze,
i docierały tam, gdzie bolało najbardziej...

Tam gdzie bolało najbardziej, było ciepło i pusto - żywe ciało,
pozbawione środka. Kiedyś byłeś mi tak bliski, że wytworzyłam nowe tkanki,
specjalnie dla Ciebie zmodyfikowałam skład wszystkich płynów,
żeby łzy nie były słone, i by krew pozbawić gorzkiego posmaku.
Przekształciłam serce w pompę, umysł w zawór, bo chciałam być Ci potrzebna,
a jaki pożytek z narzędzia nieposłusznego, które bije zbyt głośno i mocno,
lub które myśli zbyt szybko, za dużo...?

Więc gdy zobaczyły Cię znów moje oczy, przestałam do nich należeć
- stały się Twoje, a ja - niczyja, pozbawiona nawet siebie.
Postanowiłam wytworzyć nienawiść, w odpowiedzi na tę miłość,
która nieproszona spustoszyła moje wnętrze, a nienawiść,
mój Drogi, mój niegdyś-miły, jest do zrobienia najłatwiejsza;
nie ma uszu, nosa, oczu, dłoni, ani ust, którymi mógłbyś znów się wedrzeć,

(ani którymi ktokolwiek mógłby wejść).

Vuohi, 27.07.21

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz